Tytuł: Jazda "Rolls royce'm" czyli co nieco o kolumnie od Cezarego.
Napisane: wtorek, 7 cze 2011, 17:42
Posty: 1035 Tematy: 33
Od pewnego czasu jestem szczęśliwym posiadaczem kolumny. Kolumny nie byle jakiej, tylko takiej z górnej półki. Dobra zabawa zaczęła się zaraz po otrzymaniu paczki Dwa pakunki zabezpieczone rewelacyjnie przed uszkodzeniem, dostarczone przez kuriera prosto na próg. Trzęsącymi się z emocji rękami rozcinałem ostrożnie warstwy folii i tektury aby jak najszybciej zobaczyć to cudo. Wcześniej "Rolls royce'a" widziałem na fotkach i ciekaw byłem konfrontacji z rzeczywistością. Mam przecież świadomość co można zrobić ze zdjęciem, bo jestem grafikiem ale w tym przypadku fotki nie oddają w całości urody instrumentu. Każdy spaw, każdy detal, wszystko co można dotknąć, zobaczyć "świeci" maksymalnym profesjonalizmem. Ten instrument (nie znam wciąż jego możliwości) po prostu cieszy oko każdym detalem. Rozpocząłem więc kolejny etap niosący sporo radochy.
SKŁADANIE
Tu zmieniam porównanie z "Rolls royce'm". Przy montowaniu miałem skojarzenie z innym motoryzacyjnym cacuchem a mianowicie z plażowym Buggy, z tą wersją do samodzielnego montażu Odpaliłem lapciaka z instrukcją składania i... Właściwie do niej nie zajrzałem. Całość składała się intuicyjnie. Elementy pogrupowane w "tematycznych" paczuszkach same w odpowiednim momencie pchały się w ręce i całość zmontowałem w niecałe pół godziny. Uuuuuuhm, opad szczeny, aż zawołałem moją squo i syna żeby podziwiali ze mną. Instrument stoi na środku pokoju a nas troje (nie mylić z pewnym zespołem) chodzi dookoła. Syn skomentował: - ja pierniczę alllle rakieta Squo: - normalnie cudo z masy kakaowej, postawisz to koło łóżka? Nie ma to jak zrozumienie wśród najbliższych.
Z psoceniem musiałem trochę poczekać. Lokal mieszkaniowy przeżywał nawałnicę remontową a mnie wciąż brakowało czasu na przygotowanie nastawu. W końcu wśród świeżo wypacykowanych ścian udało się nastawić dwa pojemniki fermentacyjne cukrówki. Po paru dniach i spadku blg do -4 nadszedł czas pierwszej jazdy, pierwszego zadęcia. Tu przyszedł moment na lekką modyfikację konstrukcji. Ważne jest zaznaczenie iż jestem "blokersem". Rozwiązanie połączenia z wodą przy pomocy szybkozłączek ogrodowych ma się nijak do małej łazienki z wanną. Modyfikacje jednak były minimalne, redukcja do 1/2 cala bezpośrednio na wejściu wody do chłodnicy i kruciec 3/8 cala na wyjściu. W ten sposób mogłem podłączyć wodę zwykłym wężem od prysznica a kawałkiem wężyka paliwowego odprowadzić ją do wanny.
Rolls royce zatankowany "cukrówką" więc start Całość (40L) na pełen gaz rozpędzała się dokładnie 99 minut. Dalej wg instrukcji obsługi NS. Po ustabilizowaniu rury i odbiorze "przed" zaczynam odbierać "serce". Pierwsza menzurka, delikatnie wpuszczony alkoholomierz (niestety Biowinu) po prostu utonął Nawet kapok pewnie by mu nie pomógł. Przyrząd pokazuje 96% z lekkim plusem. Gdyby jednak ktoś myślał, że uzyskałem "super duper" jakość z pierwszego psocenia, to niestety muszę go rozczarować. Odbiór skroplin bezpośrednio z chłodniczki choć "akceptowalny" dla mnie pozostawia wiele do życzenia. Skierowanie skraplania na zamontowany przy kolumnie filtr węglowy zdecydowanie poprawia jakość. Dla mnie jednak jedynie słuszna metodą jest kilkukrotne psocenie z zastosowaniem oczyszczania chemią pomiędzy kolejnymi rektyfikacjami. Do dnia dzisiejszego przeprowadziłem już kilka procesów, niezależnie od stosowanego instrumentu mogę uzyskać "doskonałą" (pojęcie względne) jakość destylatu, muszę jednak przyznać, że jazda "Rolls royce'm" od Cezarego to duża przyjemność połączona z (prawie) "bezobsługowością". Stwierdzam, że przez takie sprzęty psocenie może stać się trochę nudne, z drugiej strony świadomość, że odbieram "rewelkę" pozwoli skoncentrować się na poszukiwaniu nowych smaków, nowych przepisów nalewek, nowych eksperymentów.
Pozdrawiam serdecznie Calyx
______________________________________________________________________ Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem
Ta reklama jest widoczna tylko dla niezalogowanych użytkowników forum. Zaloguj
Wskaźnik zawartości alkoholu z termometrem Głównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Promocja: 9,99 zł
Wskaźnik zawartości alkoholu z termometrem Głównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Tytuł: Re: Jazda "Rolls royce'm" czyli co nieco o kolumnie od Cezar
Napisane: wtorek, 7 cze 2011, 18:06
Posty: 203 Tematy: 9
Pozazdrościć tylko... Chciałbym mieć coś takiego w domu, może kieeeedyś mi się uda uskładać pieniądze bo aparaturka którą składam obecnie mieści się w 300 zł razem z 10 kg cukru
______________________________________________________________________ Robienie alkoholu sprawia, że nie muszę go pić(aż tyle)
Tytuł: Re: Jazda "Rolls royce'm" czyli co nieco o kolumnie od Cezar
Napisane: wtorek, 7 cze 2011, 22:33
Posty: 183 Tematy: 17
Podtrzymuję cały czas ofertę – „puchar przechodni” czeka – temat do natychmiastowej realizacji. A bardzo bym chciał poznać Wasze opinie – bo tak „starego wyjadacza” jak Calyx – to ciężko czymś zaskoczyć
Tytuł: Re: Jazda "Rolls royce'm" czyli co nieco o kolumnie od Cezarego.
Napisane: poniedziałek, 10 paź 2011, 21:50
Posty: 1035 Tematy: 33
lech.zywiec napisał(a):
Calyx, popsuło sie?
Dawno mnie nie było na forum, cóż, "ekonomia garnka" ale pytanie mnie rozbawiło setnie
Oczywiście kolumna działa i to bezawaryjnie. Po prostu włącz, wyłącz z minimalna reakcją własna w ustawienie. W międzyczasie Kolega Cezary wzbogacił mój zestaw w dodatkową wkładkę VM i czasem z przyjemnością jej używam.
Kolumna sterowana przepływem czyli LM jest doskonałym rozwiązaniem do psocenia trunków z zacierania. Żyto, pszenica, mąka i system LM to jest to, co Psotnikom mogę polecić. Wszelkie cukrówki i otrzymywanie z nich spirytusu bez zapachów i posmaków, to system VM. Ten system przerobiłem jeszcze na sterowanie elektrozaworem, choć przy stabilności procesu jest to dodatkowym "frędzlem". (To tylko moja opinia i można z nią się nie zgadzać, po prostu przy e-arc psocenie to już totalna nuda).
Psocenie to nie tylko super "Rolls royce" i uzyskiwanie 96 z hakiem. To hobby to coś zdecydowanie więcej niż udowadnianie, że "mam dłuższego" Ostatnio z rewelacyjnymi efektami psocę na takim prostym instrumencie jak na fotce i taką "zabawę" polecam wszystkim.
Pozdrawiam serdecznie Calyx
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
______________________________________________________________________ Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników