Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Postanowiłem słodować kukurydzę. Namaczałem przez dwa dni w ciepłej wodzie, którą co parę godzin zmieniałem.
Pod koniec namaczania woda zaczęła mieć dziwny, trochę kwaśny zapach - nie taki jaki ma kukurydza. Rozsypałem w piwnicy do kiełkowania. Kwaśny zapach wciąż się utrzymuje. Do tego kiełków nie widać.
W tym samym czasie namoczyłem pszenicę i wyłożyłem do kiełkowania. Na niej już pojawiają się kiełki. Zapach pszenicy nie zmienił się tak jak kukurydzy.
Czy możliwe że coś jest nie tak z tą kukurydzą? Skisła? Zepsuła się?
Jeśli tak to czy da się uratować?
______________________________________________________________________ Kto w winku nie smakował, Wstręt do kobiet czuje, Ten, jeśli nie zwariował, To pewnie zwariuje.
Coś mi się zdaje, że dwa dni namaczania to za długo. Wystarczyłoby kilka godzin, potem rozłożyć jedno centymetrową warstwę, zraszać wodą (niezbyt obficie) i przegrabiać palcami dwa razy dziennie, zachowując czujność - ziarna na dole kiełkują szybciej od tych z góry. Trzeba w porę przerwać podlewanie, żeby nie spleśniało. I wentylować, wentylować... Jak przez następne dwa dni nic się nie ruszy, a zacznie jeszcze bardziej śmierdzieć (albo i gnić czy pleśnieć), to wywal to, Kolego...
______________________________________________________________________ "Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."
Ale mi nie o to chodziło. Sformułuję więc pytanie inaczej.
Jaki zapach ma słodowana kukurydza?
______________________________________________________________________ Kto w winku nie smakował, Wstręt do kobiet czuje, Ten, jeśli nie zwariował, To pewnie zwariuje.
Będąc wędkarzem miałem okazję gotować kukurydzę na zanętę (Bonduelle jeszcze wtedy nie istniało na polskim rynku). Aby mogła stać się miękka trzeba było ją ze dwie doby moczyć. Już po 24 godzinach, jeśli się wody nie zmieniło, zalewa stawała się mętna i zaczynała kisnąć. Pojawiały się drobne bąbelki gazu. Jeśli nawet wodę się zmieniło, to i tak po kolejnych 12h zalewa gęstniała. Ale qqrydza po ugotowaniu (a dokładniej po parzeniu w termosie) nie była kwaśna. Może taka jej uroda?
Przepraszam za zamieszanie z Wujkiem Jessie, bo to nie w temacie było...
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
No i śmietnik. Zaśmierdziała się zupełnie leżakując w ciemnej piwnicy. Myślę, że jednakże krótko ją nawadniałem. Po rozłupaniu nie było ani kszty miękkiego zarodka kiełka. Teraz robię eksperyment na mniejszej ilości według książki z sąsiedniego formum o gorzelnictwie. Osiem - dziesięć godzin namaczania, kilka godzin wietrzenia. Dziś jest trzecia doba, więc wieczorem kuku wędruje do zimnej ciemnicy.
______________________________________________________________________ Kto w winku nie smakował, Wstręt do kobiet czuje, Ten, jeśli nie zwariował, To pewnie zwariuje.
Ostatnio edytowano czwartek, 3 lut 2011, 08:26 przez Agneskate, łącznie edytowano 1 raz
Kilka dni minęło. Jedna porcja namaczana była naprzemiennie z napowietrzaniem przez trzy dni (wylewałem wodę na osiem godzin w ciągu doby i co chwilę mieszałem). Druga porcja moczyła się pięć dni. I kiszka. Nic nie wykiełkowało. Dodam, że miałem kukurydzę z dwóch źródeł. W tym samym czasie pięknie skiełkowała pszenica i żyto.
Odpuszczam więc do późnego lata z próbami słodowania kuku.
Nastawiłem whiskey burbona (1,5 kg słodowanej pszenicy, 2 kg słodowanego żyta, 3 kg śruty kukurydzianej). Zatarte, zaszczepione bayanusami, zaczynają w piwnicy robotę.
______________________________________________________________________ Kto w winku nie smakował, Wstręt do kobiet czuje, Ten, jeśli nie zwariował, To pewnie zwariuje.
A miało być tak pięknie ... Przyszedł jednak Dziadek Mróz i spuścił spodnie aż gruchnęło -15. W blokowej piwnicy temperatura bliska extremum dla Bayanus'ów czyli 10 stopni. Choć to 5-ty dzień to bulka raptem co 2-3 min. Nie muszę dodawać, że obłożyłem te 25 litrów zacieru kocami termicznymi i polarami. Dolałem też pożywki rozpuszczonej w małym słoiczku przecieru. Może pomoże.
______________________________________________________________________ Kto w winku nie smakował, Wstręt do kobiet czuje, Ten, jeśli nie zwariował, To pewnie zwariuje.
Ja zrobiłem z samej kukurydzy!! To wcale nie było trudne. Kukurydzę istotnie trzymałem w wodzie dwa dni ale wodę zmieniałem co 8 godzin - może tutaj był pies pogrzebany!
Kukurydza pięknie skiełkowała. Tyle że nie trzymałem jej w piwnicy tylko wsypałem do kilku plastikowych pojemników i utrzymywałem pod wilgotnym przykryciem mieszając raz dziennie. Cały proces kiełkowania zajął około 7-9 dni w temperaturze od 15 do 20 C.
Ja dla eksperymentu skiełkowałem troszkę w kiełkownicy, normalnie bawię się enzymami, ale tam trzeba długo gotować by scukrzyć. W kiełkownicy po 2 dniach pojawiły się małe kiełki, a po 3 dniu już suszyłem. Nawadnianie 2 razy dziennie. Może była by to alternatywa dla enzymów lecz najgorsze to oddzielić uszkodzone ziarno od dobrego, ta operacja pochłania najwięcej czasu. Być może kuku z kijowego źródła.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników