Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Pragnę się podzielić pierwszymi doświadczeniami, tak jak obiecywałem kiedyś tam. Otóż, nastawiłem 17 września jak już kiedyś tam pisałem - śliwunie, wg przepisu Kucyka, oczywiście w ilości troszkę mniejszej. Fermentowały się do 15 października, bąbelkując po kilkukrotnym dodawaniu cukru, zapach zacieru był ok. Destylowałem na sprzęcie takim jaki posiada Kucyk, zakupionym w tymże samym sklepie (chodzi o sieć sklepów). Do kolby wlałem 9-10l zacieru, destylowało się około 4h, i tak pierwsza setka poszła do klopa, następnie: 0,5 litra - 70%, 0,75 - 60%, 0,5 - około 40%, po tym destylację zakończyłem zlałem do jednej 5l butli i poszedłem spać bo pora już była .... Odstojnik opróżniłem po odciągnięciu około 0,5 l nektaru, zbierająca się reszta została do końca destylacji. Byłem zachwycony aromatem tego trunku i poniekąd smakiem też, tak jak bym jadł chlebek żytni z powidłami. To był piątek, sobotę zrobiłem sobie wolną, nie po to walczyliśmy o wolne soboty co by teraz ciężko pracować, oczywiście nie zapomniałem o małej degustacji. W niedzielę po omszy nastawiłem następne 10l, wyszło podobnie jak w piątek, zlałem wszystko do tej samej butli. W dalszym ciągu byłem zachwycony, snując poważne plany na przyszłość (jabłka, winogrona itd itp). Dzisiaj nastawiłem następne 10l, nektaru wyszło podobnie i w podobnej ilości. Oczywiście i dzisiaj nie zapomniałem o małej degustacji z poprzednich destylacji i ........... moje poważne plany wzięły w łeb, jakby siekierą odciął. Zapach nektaru, który jeszcze w niedzielę tak pięknie pachniał i smakował nagle zmienił się w jajo, no może nie aż tak bardzo ale to już nie chlebek żytni z powidłami, obawiam się, że z każdym dniem może być coraz gorzej. Czyli o co chodzi ? - będę wdzięczny za uświadomienie mnie. dziękuję i pozdrawiam.
Zapach zgniłych jaj, to siarkowodór. Niestety w zacierze wywiązała się jakaś wstretna reakcja, której efektem był ten ....odór. Nie potrafię Ci pomóc, jak tego się pozbyć ani jak ustrzec się w przyszłości. Jedno mogę powiedziec: jaśli odbierasz psotkę etapami, nie mieszaj tych części przed sprawdzeniem, że są OK. Na pociechę, chyba dobrze się stało, że z ilością nie poszedłeś na całość.
Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty - ale jajem coś destylat daje...
Napisane: sobota, 24 paź 2009, 18:56
Posty: 5 Tematy: 3
Dzięki Panowie, że nie zapomnieliście o mnie. Sprawa wygląda tak: zacier był OK, faktycznie tak jak bogdan pisze, zmieszałem ze sobą wszystko co mi wyszło z trzech destylacji, przedgony, pogony i samogony , oczywiście jak pisałem wylałem pierwszą setkę z każdej destylacji. Ponownie nastawiłem zacier z tego samego nastawu, lecz tym razem rozdzieliłem przedgon, gon i pogon osobno, w proporcjach odpowiednio; 0,5 0,75 i 0,5. Zapach 0,75 był Ok, najgorzej zapachowo wypadło ostatnie 0,5 l. Ten niekorzystny zapach to nie jest takie czyste zgniłe jajo, to coś w rodzaju przypalonej skorupki jaja. Zapach ten wychodzi po każdej destylacji, ostatnio destylowałem 1410 - to samo. Może coś się przypala, koraliki albo cuś?
Zastanawiam się czy destylować jeszcze raz, czy odczekać jeszcze parę dni, tym bardziej, że zapach ten się nie pogłębia, a może nawet trochę mniej śmierdzi. Mam jeszcze nastawione winogrona i jabłka i nie chciał bym, żeby to też tak zajeżdżało. dziękuję i pozdrawiam
Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty - ale jajem coś destylat daje...
Napisane: sobota, 24 paź 2009, 19:04
Posty: 1713 Tematy: 73
Nie tnij tak przodu, bo w przypadku owocówek jednak tam jest aromat ukryty. Często odjęcie tych właśnie frakcji powoduje powstanie nieciekawego "mydlanego" aromaty produktu.
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Tytuł: Re: Pierwsze koty za płoty - ale jajem coś destylat daje...
Napisane: sobota, 13 lut 2010, 21:58
Posty: 987 Tematy: 51
Jak ja psociłem śliwki, to rąbałem wszystko jak leci do kany od mleka i w łaźni wodnej. Woda bez soli, idzie powoli, ale za to automagicznie kończy kapać we właściwym momencie i nie trzeba pilnować, kiedy przerwać, mierzyć temperatury, etc, etc. Istotnie, destylat po pierwszym psoceniu zalatywał hadwaesem (zwanym w niektórych kręgach jajogłowych siarczkiem wodoru), ale u mnie wystarczyło poleżakowac tą psotę (zamkniętą workiem foliowym pryciśniętym do szyjki gumką w kegu nierdzewnym) przed drugim ściganiem przez tydzień, żeby ów zapach poszedł sobie precz. Drugie psocenie dało w wyniku ambrozję. Co dziwne, taka sytuacja pojawiła się tylko na początku psocenia z pierwszej z dwóch beczek. Druga beczka szła bardzo poprawnie. Drugą beczkę psociłem tydzień później, a w ogóle zaczynałem psocić dopiero po jakichś 6 tyg. od nastawienia (robiły mi drożdże malaga przez miesiąc, piwnicę mam chłodną i nie podgrzewałem zacieru). Wygląda na to, że jest szansa, że ten zapaszek sobie może z czasem pójść.
______________________________________________________________________ ポーランド語が書けますちょっと。 得意は満月の仕業の酒です。 Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine Lux Lunae luceat nos! Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.
Jestem początkujący, po pierwszym psoceniu otrzymuję 95-94 psotkę czystą jak kryształ ale z zapachem nieprzyjemnym: smrodek - bimerkowaty ,zgniłe jajeczka, ale delikatnie. Jak go zlikwidować ?
@solaris33 Są to związki siarki - można użyć miedzi (wióry) jako najniższej części wypełnienia kolumny, miedź wiąże te związki i potem trzeba ją raz na jakiś czas wytrawić. Można też chemicznie oczyścić surowy destylat a potem znowu na rurę i o tym jest napisane na początku posta. Można również filtrować go węglem. Teraz jak już wiesz o co chodzi możesz bezpiecznie użyć "szukaj", nie ma sensu po raz kolejny powtarzać tego co już wiele razy omawiano. Pozdrawiam
Tytuł: Re: Kolumna a nastawy owocowe, rum, whisky, etc.
Napisane: środa, 31 mar 2010, 20:11
Posty: 34 Tematy: 12
witam tu jeszcze raz ja pisałem już pytanie w tym temacie wszystko wydaje się jasne wyłączyłem zimne palce, wałem śliwki do kega, podłączyłem wodę do chłodnicy i na ogień i niestety zapach jest nie do przyjęcia tak jakby zepsute jajka coś w tym rodzaju po prostu nie do wypicia. postanowiłem spróbować na zwykłej aparaturze(keg, rurka miedziana, odstojnik, chłodnica bez żadnej kolumny) u kolegi i produkt końcowy wyszedł super. proszę o pomoc gdzie leży przyczyna. pozdawiam
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników