Wskaźnik zawartości alkoholu z termometremGłównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Zamówiłem na alledrogo drożdże Cobra 8 – które podobno przerobią 8kg cukru w 5 dni. Czekam na przesyłkę z niecierpliwością, bo do tej pory psociłem na drożdżach winiarskich i na efekt trzeba było czekać nawet miesiąc czasu Jednak wspomniane drożdże są drogie i dla tego zastanawiam się czy istnieje jakiś sposób, żeby grzybki przechować do następnego psocenia. Chodzi mi po głowie taki plan, żeby w momencie najburzliwszej fermentacji (jak sądzę będzie wtedy najwięcej drożdży w balonie) odciągnąć tak z 1 – 2 L i wstawić do lodówki np. a potem za tydzień czy dwa użyć jako MD. Jak myślicie, uda się coś takiego? Ktoś próbował? Jeżeli nie to może ktoś ma lepszy pomysł? I jeszcze jedno pytanko. Planuje zrobić 45L zacieru i 16 kg cukru (wydaje mi się że to za dużo, ale sprzedawca podaje że te drożdże robią do 18%), czy dać 2 torebki drożdży czy jedna starczy? Jak na jednej potrwa to o 2-3 dni dłużej to poczekam, ale jak miesiąc to bez sensu.
______________________________________________________________________ In vino veritas, in bimbro sanitas
Namnażanie drożdży jest alternatywą dla pozyskania drożdży z warki. Namnażanie podobnie jak pozyskanie drożdży jest sposobem na obniżenie kosztów naszego hobby (piwo, wino). Myślę, że tę metodę można zastosować do każdego rodzaju drożdży droższych, do BABUNI to szkoda fatygi. Metoda: 1)W trakcie robienia piwa zostawiam ok. 1 litra warki (dla ułatwienia przechowywania gotuję na małym ogniu aż zostanie tak 0,5 litra. Po wychłodzeniu wlewam do butelki po np. mineralnej i wstawiam do zamrażarki). Przy robieniu win należy tak ze cztery dni przed właściwym robieniem wina, zrobić taki mały ok. litra nastaw z owoców z których robimy wino (sok + woda + cukier + szczypta pożywki winnej) i pogotować tak z 30 minut. 2)Na trzy – cztery dni przed terminem warzenia piwa (robienia wina) rozmrażam i gotuję zostawioną warkę z punktu 1 dolewając jeżeli potrzeba wodę , do objętości tak ok. 0,5 litra lub robię mały nastaw winny opisany w punkcie 1. 3)Po wychłodzeniu wlewam warkę z punktu 2 do szklanej butelki 0,75 litrowej. 4)Odmierzam ok. 1 grama drożdży ( zaklejam saszetkę taśmą) i postępuję zgodnie z opisem na opakowaniu. (Ta ilość 1 gram to mój wymysł – tak przyjąłem i działa). Tak przy okazji to ja przechowuję saszetki z drożdżami na dolnej półce w lodówce. 5)Zadaję drożdże z punktu 4 do warki z punktu 3. Wcześniej doprowadzam do tego by warka miała 28-30 st. C. Korkuję butelkę 0,75 litrową + rurka fermentacyjna i stawiam w ciepłym miejscu. Bąbelki pojawiają się zazwyczaj po około 10 godzinach. Butelkę, korek i rurkę fermentacyjną przed wlaniem warki wygotowuję. Wyszukałem sobie taką butelkę z dużą szyjką, że pasuje do niej najmniejszy silikonowy korek z oferty BIOWINU. 6)Po trzech - czterech dniach gdy drożdże w małej butelce intensywnie pracują, zadaję drożdże (zawartość butelki) do 22 litrowej warki - wina (wyhodowana kolonia drożdży jest w stanie opanować taką objętość nastawu i dalej ładnie się namnażać). 7)Ja (mam miejsce) robię jednorazowo cztery warki 23 litrowe. Polega to na tym, że gdy warka z punktu 6 ma 2-3 dni rozlewam (dolewam) do kolejnych trzech warek drożdże (warkę z punktu 6). Razem na końcu jest 4x 23 litry piwa. Tajemnica szybkiego odpędu w gorzelniach (browarach) polega na tym, że do świeżego nastawu dolewa się 1/3 nastawu paro dniowego z dobrze namnożonymi drożdżami.
Drożdże to drożdże i czy zadajemy je do piwa, wina, zacieru to jedno licho (Mam tu na myśli drożdże jako grzybki a nie gatunki drożdży). Drożdże typu turbo (np Coobra), tzn. te które przerabiają cukier błyskawicznie to jest zestaw DROŻDŻE + POŻYWKA +"KWAS" . Właśnie pożywka i "kwas" jest "tajemnicą firmy". Ilość pożywki i "kwasu" jest dobrana w zestawie stosownie do "zapisanej" objętości nastawu.
W ubogich w pożywienie winach drożdże "nie obrażą się" (pamiętajcie, że cukier ze sklepu to dla drożdży jest bardzo ubogie środowisko), jeżeli na nastaw 30 litrowy damy 30 gram fosforanu dwuamonu (bezwodny) i 100 mg witaminy B1. To 30 gram to pożywka winna do kupienia w internecie w cenie 15 zł za 500g, a witamina w aptece ok. 3 zł za ............ Poproście o witaminę w tabletkach 25 mg i na dzień dobry meldujcie, że to do wina. Pożywkę i witaminę rozpuście w letniej wodzie przed zadaniem do nastawu. Inaczej możecie swój nastaw (swoje wypieszczone drożdże) wzbogacić o dobrą pożywkę kupując 100 gram BABUNI rozpuścić w wodzie i gotować tak z 3-4 minuty. 100 g starczy jak sądzę na 25 litrów nastawu. Aby mnie Piwna Brać nie zlinczowała to dodam, że piwa i inne zbożowe zaciery nie wymagają dodatku pożywki. Jak wiecie często w cukrówkach są dodatki - duża ilość drożdży BABUNI, groch, przecier i to są właśnie jeszcze dodatkowe pożywki pozwalające żyć drożdżom (jeżeli ktoś daje np. 500g grochu na 30 litrów nastawu to dla zdrowia swoich grzybków powinien dać jeszcze fosforan i B1).
"Kwas" - nasze grzybki lubią "seks" w kwaśnym środowisku i jak się je kocha to trzeba na przykład dać im kwasku cytrynowego (małe ilości do kupienia w sklepie spożywczym, a duże za małe pieniądze w internecie): cukrówki 22 gramy/10 litrów nastawu wino z czereśni 18 gram/ 10 litrów wino z gruszek 24 gramy/ 10 litrów nastawu wino z jabłek 25 gram/ 10 litrów wino z rabarbaru 17 gram/ 10 litrów wino z rodzynek 20 gram/ 10 litrów wino ze zboża 40 gram/ 10 litrów (do piwa nie dajemy kwasku) Dane "kwasowe" podaję za tablicami winnymi, proszę tylko zwrócić uwagę, że nie chodzi tu o odczucie kwasu w naszej buzi lecz o pojęcie kwasu w rozumieniu chemicznym.
Jeżeli coś wymaga wyjaśnienia to chętnie odpowiem. Pozdrawiam
Dziękuje za wyczerpującą odpowiedź. Już wiem wszystko o dzieleniu drożdży i pożywce. Jednak dalej nie wiem czy można jakoś przechowywać już rozmnożone drożdże. Podejrzewam, że w odpowiedniej temperaturze drożdże przejdą w stan "uśpienia" ale nie pozdychają i po pewnym czasie ogrzane mogą znowu zacząć pracę. Więc widze to tak: wrzucam drożdże cobra do balonu ( obie paczki na 45L) i po paru dniach odlewam 2L do butelki i wsadzam do lodówki. Po tygodniu czy dwóch wyjmuje butle i przelewam do nowego nastawu. Dodaje oczywiście pożywkę przygotowaną wg przepisu kolegi Markizpucka, albo kupioną na alledrogo. I po paru dniach znów odlewam 2L i chowam do lodówki. Ma to szansę zadziałać? Może zamiast do lodówki to zamrozić drożdże? A może do chłodnej piwnicy?
______________________________________________________________________ In vino veritas, in bimbro sanitas
Pytasz się: "Ma to szansę zadziałać? Może zamiast do lodówki to zamrozić drożdże? A może do chłodnej piwnicy?" Moim zdaniem ma to szansę zadziałac choć muszę dodać, że Piwna Brać zwraca uwagę, że drożdże lubią mutować przy takim sposobie ich namnażania. Temperatura przetrzymywania to tak 10 - 15 st. Ja w podobny sposób wyhodowałem drożdże z półrocznego piwa domowego. W tym moim doświadczeniu chodziło o to czy takie półroczniaki wystartują. Butelka stała w piwnicy ok. 8 - 10 st C. Ja rutynowo namnażam drożdże z 1 grama przy robieniu piwa. Paczka drożdży za 10 zł starcza mi na kilkaset litrów piwa. Jeżeli chodzi o wina to od 35 lat je robię (ostatnio około 350 litrów rocznie) testowałem przeróżne drożdże ale u mnie wygrały BABUNIE 100 gram na 25 - 30 litrów nastawu. Bazę do win stanowią u mnie porzeczki, agrest, wiśnia.
Drożdże już rozmnożone dosyć dobrze się przechowują w niskiej temperaturze. Jesienią 2010r nastawiłem w 30L plastykowej beczce "winko" z śliwek i 6kg cukru. Wino stało na strychu, jak było ciepło to pracowało, jak zrobiło się zimno, przestało. 20 grudnia 2010 zniosłem beczkę ze strychu,temperatura winka 3"C. zlałem z owoca i czesc nalałem do 5l butelek. W smaku winko dobre, słodkie, raczej słabe.Buteleczki postawiłem na grzejniku. Po 2 dniach w butelkach zaczęło szumieć:-) Czekam na paczkę z róznymi drożdżami gorzelnianymi, jak tylko dojdzie rozpoczne eksperymety z rozmnazaniem i przechowywaniem drożdży
______________________________________________________________________ Gdybyśmy robili to co inni uważają za możliwe ludzie nadal mieszkaliby w jaskiniach.
Nie wydaje mi się aby hodowla drożdży była dobrym pomysłem. Lepiej wydać dychę na drożdże aktywne np t3. Dodać trochę pożywki, kwasku i przecieru, a będzie wojna lepsza jak pod Grunwaldem. Pozdrawiam wszystkich psotników.
Ostatnio edytowano sobota, 1 sty 2011, 13:23 przez Wald, łącznie edytowano 1 raz
Ja osobiście nie próbowałem hodowac drożdzy, chociaż taka myśl przeszła mi przez głowe. dotyczyło to t3, coś tam jednak kosztują, za to ciągłość produkcji ma sens, czyli odlewanie części nastawu w fazie burzliwej do nowego. I tak w kółko.
Posiadając drożdze t3 uzyskamy i tak lepszy produkt niż z babuni, kwestia ile te drożdze będą się namnażać i o ile wydłuży się cały cykl fermentacji. Kwestia napowietrzania i rozmnażania. Albo damy im się bzykać(pączkować) albo robimy alkohol. Obecnie czasu brak ale kiedyś z pewnością spróbuję ciągłości, fermentatorów mam 7, a mogę i mieć i 20, tylko kto to przepędzi i kiedy.
______________________________________________________________________ pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............
Dyskusja o mnożeniu drożdży turbo jest bez sensu, bo nie są one "turbo" bez swojej pożywki, której w domu nie odtworzymy. Ich mnożenie jest więc tak samo zasadne jak mnożenie G995, czy Bayanusów. Paczka kosztuje 7zł, a mamy z niej 3,5l spirytusu w 3 dni, to chyba nie specjalnie drogo?
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Z mojego winiarskiego doświadczenia wiem, ze hodowla drożdży nie jest dobrym pomysłem. Po pierwsze, drożdże, które używamy to są drożdże szlachetne, a jeżeli chodzi nam o jakość ( w naszym przypadku %) to musimy być pewni, że matka drożdżowa jest zdrowa. Drożdże dzikie maja to do siebie, że bardzo szybko i łatwo się namnażają. Wydaję mi się, że ryzyko jest zbyt wielkie by oszczędzać na zdrowych silnych drożdżach, które kosztują parę złotych w sklepie Biowin. Wysyłaja paczką za pobraniem drożdże gorzelnicze i po zawodach. Lepiej skupić sie i kombinować na czymś innym, a drożdże zostawić fachowcą.
Po drugie, drożdże potrzebują cukier, a chyba tego samemu nie będziemy robić. W sumie chyba bardziej nad tym bym się zastanawiał i kombinował. hehe
Do hodowli drożdży potrzeba na prawdę dobrych warunków. Jest to też hobby ale chyba to inna para kaloszy i nie nasza liga. Chyba, że ktoś chce na prawde robić wszystko sam.
Może ktoś miał już doświadczenie z przerabianiem buraków na kryształki cukru domowym sposobem ? )
______________________________________________________________________ Kto pije - nie błądzi
Może ktoś miał już doświadczenie z przerabianiem buraków na kryształki cukru domowym sposobem ? )
Nie wychodzi. Im mniej wody tym mniej smaczne. Jakaś zielonkawa niesmaczna breja, więc nie było po co dalej się nad tym męczyć. Oczywiście był to tylko eksperyment by 5-latkowi pokazać jak się to robi. Nie jedyny. Nigdy nie myślałem by w ten sposób oszczędzać.
______________________________________________________________________ Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna! あなたが飲むしたい場合は、抵抗は無駄です。 Graf würdig der besten Honige.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników