Teraz jest czwartek, 24 maja 2012, 05:57

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: czwartek, 11 lut 2010, 15:13 
Posty: 404
Tematy: 9
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Witam kolegów psotników.
Nie będę zakładał nowego tematu dla mojej sprawy.
Mam problem, który nauczył mnie pokory wobec sprzętu i przerwał rutynę. Już powoli zacząłem się uważać za doświadczonego pot-stillowca, kiedy dzisiaj, pół godziny temu przytrafiła mi się przykra sytuacja.

Goniłem sobie na swoim jedenastolitrowym kociołku, który wczoraj został ulepszony przez poszerzenie wylotu par. Po modyfikacji zaliczyłem jedno udane pędzenie. Dzisiaj chciałem przedestylować kolejną porcję nastawu, zalałem kociołek i zabawa się zaczęła. Zleciało może z 0,7 litra psotki ~65%, kiedy mimo grzania ustawionego na max. chłodnica obeschła. Na tym etapie powinno wystarczać grzanie na 4/6, a przy maksie nie leciało nic, nawet się zaczęło cofać. Wtedy wiedziałem, że robi się niewesoło. Skręciłem grzanie, poruszyłem garem (głupi...) - i wtedy nastaw zawrzał, pokrywka wygięła się ku górze, chłodnica (ciągle zalana wodą) zaczęła pluć parą. Wyrwałem koreczek, który zaślepiał w garnku miejsce na termometr, ale to było za mało. Wyrwałem więc wężyk z gara, by dać parom ujście. Z sufitu zaczął kapać spirytus, gdy zestawiałem kociołek z kuchenki.

Miałem do tej pory niewyjaśnione przypadki nierównomiernego wrzenia (raz na dziesięć gotowań). Nastaw był taki sam, cała procedura również za każdym razem podobna. Jednak wcześniej problemem była jedynie unosząca się na chwilę pokrywka (bez rozszczelniania) i konieczność chwilowego zwiększenia przepływu chłodziwa.

O przytkaniu układu NIE MA MOWY. Garnek jest z s-s, chłodnica szklana, grzeję kuchenką elektryczną na płytce 1500W z termostatem, nastaw to czysta cukrówka.

Po chwili, gdy przeniosłem garnek do łazienki i uniosłem pokrywkę, wsad już nie wrzał. Do momentu, gdy nie zachciało mi się w nim zamieszać. Już przy wkładaniu drewnianej łopatki zabulgotał i spienił się.

Chyba po prostu udało mi się doprowadzić zawartość kotła do stanu cieczy przegrzanej, tylko nie wiem, jakim cudem. Widziałem takie rzeczy w durnowatym :) brainiacu, gdzie grzali wodę destylowaną w mikrofalówce - nie wrzała ona mimo temperatury przekraczającej 100*C. Zawrzała niemal wybuchowo po wsypaniu cukru. Ale nastaw cukrowy to co innego, stąd moje pytanie:

Co zrobiłem nie tak i czy ktoś z Was miał podobny przypadek?

Szczerze wystraszyłem się tej nieprzewidywalności na pozór bardzo prostego sprzętu (prościej się nie da...). A że mam bujną wyobraźnię, to nie zagrzeję nic ponownie dopóki nie wykluczę możliwości powtórki z tej wątpliwej rozrywki...

______________________________________________________________________
"Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."


Góra
   
 
 Tytuł: Re: POT-STILL DESTYLACJA
PostPostNapisane: piątek, 12 lut 2010, 00:25 
Posty: 37
Tematy: 4
Kolego Maciej_K.

Najprawdopodobniej podczas gotowania (tak myślę) pojawiła się mała nieszczelność dlatego psota w chłodnicy zaczeła się cofać(spadek temperatury). Po odkręceniu grzania na max temperatura gwałtownie wzrosła i pary nienadążały uciekać przez nieszczelnośc i przy dużym ciśnieniu wyleciały z chłodnicy tak szybko, że niezdążyły się schłodzić.

______________________________________________________________________
By zachować trzeźwość, nienormalne musisz uznać za normalne, a normalne-za nienormalne.
Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.
Wszyscy alkoholicy piją z tego samego powodu: z byle powodu.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: POT-STILL DESTYLACJA
PostPostNapisane: piątek, 12 lut 2010, 23:56 
Posty: 1035
Tematy: 33
zaloguj się aby zobaczyć avatar
MaciejKa :) (zawsze tak sympatycznie czytał mi się Twój nick).

Opis zdarzenia jakie Ci się przytrafiło nie daje mi spokoju.
Nigdy się z czymś takim nie spotkałem i nie potrafię wyjaśnić
co tak naprawdę się stało.

Jedno jest pewne, psocę = pilnuję, nie odchodzę od instrumentów,
reaguję na każde "nieprzewidziane".
Dlatego, że pilnowałeś i reagowałeś, nie skończyło się u Ciebie
przykrymi następstwami.

Od ukazania się Twojego postu usiłuję wyjaśnić (sobie samemu)
co tak naprawdę spowodowało dany ciąg wydarzeń.
Szczerze mówiąc, wszystko co wiem, to "Pikuś".
Zadałem lekcje mądrzejszym ode mnie.
Poszukałem, poczytałem w sieci i wszystko jednak wskazuje,
że nastąpił niekontrolowany wzrost ciśnienia co wskazywałoby
na chwilowe przytkanie (niewydolność) układu.
Jeśli nie używałeś kamyków wrzennych, to duży bąbel gazu
mógł zachwiać równowagą ciśnienia w układzie. To spowodowało,
że rozprężony gwałtownie gaz nad cieczą, (która ma przecież zwiększoną
objętość) zadziałał jak tłok sprężajacy a następnie spowodował
ciąg opisanych przez Ciebie sytuacji.
Jeśli uzyskam konkretniejsze odpowiedzi dam znać.
Na razie podaję link, który "TROSZKĘ" mi rozjaśnił,
(niestety nie do końca).
http://www.if.pw.edu.pl/~pluta/pl/dyd/a ... 7/main.htm
Tak naprawdę to nawet "czystą" chemicznie ciecz, trudno jest doprowadzić
do stanu cieczy przegrzanej (cytuję za mądrzejszymi) a nastawy raczej
nie należą do "czystych chemicznie" :)

Pozdrawiam zdziwiony, zaciekawiony, zaniepokojony, hm...
Calyx

______________________________________________________________________
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: sobota, 13 lut 2010, 21:43 
Posty: 987
Tematy: 51
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Kiedyś wstawiłem do mikrofali szklanke z wodą, bo chciałem zagotować, żeby zamoczyc w niej "szczura". Woda była kranowa, żadna destylowana. Grzałem tak z 5 minut, obserwowałem i nie mogło się to za nic zagotować, Owszem, czasem cos niemrawo bulknęło, ale nie szło zagotować normalnie. Wyjąłem z mikrofali przez scierkę do naczyń (gorąca) i wrzuciłem szczura. W tym momencie dopiero mi się woda zagotowała jak należy. Na szcęście nie przegrzałem jej zbyt mocno, bo miałbym ją na twarzy...
Nie wiem, co się stało w kotle, ale kamyki wrzenne to dobra praktyka i sam ją chyba zacznę stosować przy ściganiu klarownych nastawów.
Twój opis pasuje do przegrzania cieczy, mimo wszystko.

______________________________________________________________________
ポーランド語が書けますちょっと。
得意は満月の仕業の酒です。
Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine
Lux Lunae luceat nos!
Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: sobota, 13 lut 2010, 21:52 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Jestem dokładnie tego samego zdania - przegrzanie cieczy!

Robiąc syrop cukrowy w garze nierdzewnym miałem przypadek, że pozornie spokojna woda grzana na gazie wybuchała po wsypaniu do niej cukru.

Na wszelki wypadek polecam lekturę tematu: kamyki-wrzenne-t1413.html

______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: sobota, 13 lut 2010, 22:46 
Posty: 22
Tematy: 7
Z tego co mi wiadomo to do uzyskania cieczy przegrzanej trzeba powoli ogrzewać ciecz oraz naczynie musi być idealnie gładkie. Ogrzewasz kuchenką elektryczną więc ogrzewanie masz raczej równomierne. A z gładkością naczynia to nie wiem jak jest...
Sądzę, że przegrzanie cieczy jest bardzo prawdopodobne.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: niedziela, 14 lut 2010, 01:48 
Posty: 404
Tematy: 9
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Dzięki za sugestie. Mój gar rzeczywiście jest dość gładki, więc zastosuję kamyki wrzenne. Przyznam jednak, że jeszcze dzisiaj mam pietra. To się mogło naprawdę tragicznie skończyć... Gdybym nie poszerzył dzień wcześniej wylotu par z fi8mm na fi12mm, to kto wie. Implozję na tym sprzęcie już zaliczyłem, teraz byłaby eksplozja. Muszę sobie dać na wstrzymanie przez kilka dni.

Podkreślam jeszcze raz, o zatkaniu czy rozszczelnieniu układu nie było mowy.
Chłodnicę mam szklaną, więc widzę co się dzieje, przy czym jest ona pod kątek ok. 30 stopni, przez co zasyfonowana.

Pamiętam jeszcze, że w pierwszej chwili pomyślałem, że kuchenka mi nawala. I to przerażenie na widok wydętej pokrywki. Myślę teraz, żeby na wszelki wypadek łączyć klipsy dociskające pokrywkę (na cały obwód przypada ich ok. 40) sznurkiem, żeby w razie czego jednym szarpnięciem maksymalnie rozszczelnić kocioł celem zapobieżenia wybuchowi. Oczywiście odpowiednio długim sznurkiem, bo od poparzeń umiera się równie łatwo (no, dużo boleśniej...) jak od odłamków. Chociaż to się wszystko dzieje tak szybko, że można nie zdążyć się odwrócić. Dlatego formułuję (powtarzając) przestrogi dla siebie i innych:
1. Wałkowane wielokrotnie: czuwajcie!
2. Nagły spadek ciśnienia w kotle może być zapowiedzią tragedii.
3. Nie myślcie, że Wasz sprzęt nigdy już Was nie zaskoczy (zarówno negatywnie, jak i pozytywnie). Żaden zawór bezpieczeństwa nie da Wam 100% zabezpieczenia.
4. Nie przesadzajcie z grzaniem ponad normę (dla każdego aparatu inną).
5. Czasem BHP to za mało!


A czy zmywaki spełnią rolę kamyków wrzennych?

______________________________________________________________________
"Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: poniedziałek, 15 lut 2010, 18:44 
Posty: 506
Tematy: 14
A ja wytłumaczę to zjawisko tak:
Z jakiegoś powodu zatkała się rurka odprowadzająca parę, ciśnienie w kotle zaczęło rosnąć, razem z wzrostem ciśnienia temperatura wrzenia zaczęła spadać. Ot i wszystko!
Czy ktoś z Was próbował okiedyś wykręcić korek z chłodnicy samochodu po przegrzaniu wody (kiedyś płynów nie było). Ci którzy to robili, widzą czym to grozi, tym którzy nie wiedzą powiem: gejzerem.
Korek chłodnicy jest tak zbudowany, że sprężyna dociska gumową uszczelkę, jaka z tego korzyść? Ano, możliwość pracy chłodnicy powyżej 100stC. Jeśli się nie mylę wrzenie wody (płyn ma inną temperaturę wrzenia) w takim układzie nastepowało przy 103stC.

______________________________________________________________________


pozdrawiam Bogdan


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: poniedziałek, 15 lut 2010, 19:07 
Posty: 22
Tematy: 7
bogdan napisał(a):
razem z wzrostem ciśnienia temperatura wrzenia zaczęła spadać


Ale przecież wyższe ciśnienie to wyższa temp. wrzenia.
Idąc tym tokiem myślenia: zatkanie aparatury spowodowało wzrost ciśnienia, a zatem i wzrost temp wrzenia-> ciecz przestaje wrzeć. Wówczas kolega Maciej podkręca grzanie, temperatura cieczy rośnie aż do momentu skręcenia grzania i poruszenia gara, następuje odetkanie, gwałtowny spadek ciśnienia a zatem i temperatury wrzenia, ciecz zaczyna gwałtownie wrzeć...
Taki scenariusz również może być możliwy.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Gwałtowne zawrzenie nastawu - jaka jest tego przyczyna!?
PostPostNapisane: poniedziałek, 15 lut 2010, 20:13 
Posty: 506
Tematy: 14
To właśnie napisałem. :D

______________________________________________________________________


pozdrawiam Bogdan


Góra
   
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: