Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Tak mi się zebrało trochę na wspominki o moich początkach "psocenia" Parę lat temu to było. W kraju wprowadzono stan W i gorzałki w sklepach nie uświadczyło się. Każdy radził sobie jak mógł. Pamiętam jak z tatusiem nastawiliśmy landrynki na drożdżach piekarskich. Mmmm... do dziś pamiętam dreszczyk emocji. Pierwszy aparat destlacyjny to był zwykły duży garnek, miska i torba foliowa. Tak, tak. Torba foliowa Wlaliśmy przefermentowane landrynki do gara. Wstawiliśmy do środka jakąś miskę. Na wierzchu garnka naciągnęliśmy (tak jak na werblu) torbę foliową i obwiązaliśmy dookoła nitką. Torbę od góry nacisnęło się pięścią żeby się ugięła do środka gara i póżniej na zmianę nalewaliśmy kubkiem zimnej wody a wybieraliśmy ciepłą. Na zewnątrz zero zapachów. W razie nalotu "zeksów" błyskawiczna likwidacja sprzętu a produkt???? Hm... z biegiem lat miło wspominam ale chyba super nie był, choć wszyscy wtedy aż mlaskali Później dostałem prostą chłodnicę z przyszczerbioną końcówką. Dla pracowni chemicznej złom, dla mnie skarb. Natychmiast przystosowałem czajnik, połączyłem gumową (tak, gumową a nie silikonową) rurką z chłodniczką i wtedy już byłem "producentem" Kolejny etap to aluminiowy szybkowar zakupiony u Ruskich w czasach kiedy na bazarach można było kupić nawet Kałacha. Ja wolałem szybkowar, dał się błyskawicznie przystosować do "psocenia". Dłuuuuugo go używałem. Z czasem wzbogaciłem go o szklany deflegmator bo wciąż dążyłem uzyskania jak najlepszego trunku. Wreszcie przyszedł czas internetu jako kopalni wiedzy. To dzięki stronie http://www.homedistiller.org/ zmienił się całkowicie mój sposób podejścia do uzyskania super wypsoconego destylatu. Cały czas jednak pracowałem na aparaturze typu pot stil, tyle że zacząłem posługiwać się termometrem. Keg od Coca-Coli to jest to Na moje potrzeby ani za duży ani za mały. Właściwie to tylko wkręciłem w niego grzałkę 1500 W, rozwierciłem jeden zawór wiertłem 10 żeby umocować na wcisk (uszczelnienie silikonowy korek do balonu) deflegmator, do niego chłodniczka, wciąż ta sama, choć szklana (mam ją od lat). O tej chwili w przeciągu dwóch godzin, za jednym gotowaniem uzyskiwałem to, co cztery razy gotowane w szybkowarze. Dziś używam tego samego kega, tylko wyposażyłem go w kolumnę. Tu musiałem uśmiechać się do spawacza ale jakość produktu też inna niż na garnku i worku foliowym Trochę nablablałem ale jakoś tak mi się zebrało. Jeśli zanudziłem szanowne forum, to serdeczznie przepraszam.
Pozdrawiam Calyx
______________________________________________________________________ Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem
Myślę, że doskonały post. Wspomnienia aluminium, gumy itp. wyjaśniają doskonale podejście do tych materiałów. O ile należy dążyć do materiałów neutralnych czasem zwyczajnie nie ma szansy i wtedy pomysłowość daje sporo satysfakcji. Myślę, że w każdym zadaniu powinniśmy mieć jakiś ideał i do niego dążyć, stopniowo ale dążyć.
Ciekawa metoda z folią i kto wie może ten pomysł został Wam skradziony bo dziś, specjaliści od 'przetrwania na pustyni' chwalą się, że tak otrzymują wodę z powietrza i destylują wodę z użyciem słońca.
Opowiadanie bardzo miłe ale sugeruje też, że 'nasz Calyx' posiada tej tajemnej wiedzy, popartej doświadzczeniem o wiele, więcej niż nam zdradza...
A to psotnik jeden, no, no
Julek
______________________________________________________________________ Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.
Jak to miło się jescze słyszy tą nazwę znienawidzonej milicji obywatelskiej. Chociaż dzisiaj troszkę się koleguję z jednym dinozaurem M.O. Mówię na niego prosto w oczy ,, omłotowy" z poczatku troche się rzucał , ale ja do niego.- co znowu bedziesz lał... Teraż on też się z tego śmieje. No cóż takie czasy były. A statystycznie to chyba zeksiarstwo najwięcej tego bimbru pędziło i chlali do tego wódę z okradzionych sklepów. Złodzieje ukradli 4 skrzynki, a oni przyjeżdżalii ładowali do nyski 20 skrzynek. A później złodziej się dziwił w sądzie jak on mógł tym rowerem tyle wódy wywieść z tego sklepu!
______________________________________________________________________ Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.
Kol. Calyx ja miałem to szczęście, że kuzynka moja chodziła do Technikum Chemicznego, i pierwszym moim podręcznikiem była książka pt.Aparaty Przemysłu chemicznego, oraz Technologia Chemiczna, więc mogłem co nieco zaczerpnąć wiedzy jeszcze przed internetem, z którym jestem trochę na bakier (nie te lata). Do dziś moim brewiarzem bimbrowniczym jest; Gorzelnictwo i Drożdżownictwo z 1980 roku. Kiedyś nie było takich materiałów jak obecnie; KEGi z KO, zmywaki z KO, specjalistyczne drożdże, enzymy i nieograniczony do nich dostęp. Dawniej kupując rurkę miedzianą,( a nie było łatwo np. w Warszawie był na początku tylko jeden sklep z metalami nie żelaznymi na ul. Wileńskiej, który jest do dziś) można było narazić się na rewizję, kupójąc cukier w większej ilości, podobnie.No a mieszkańcy bloków musieli uporać się z zapachem, dawniej przeciętny obywatel niuchnął nosem i wiedzial co jest grane (pędzone), dzisiaj wyjdzie młody człowiek i powie - o jaki brzydki zapach, albo wręcz przeciwnie, zależnie od upodobań, bo większość młodych ludzi nie zna zapachu bimbru. A i nowocześni "produceńci" nie dają powodu do brzytkiego zapachu, produkują bowiem dobry destylat. Pozdrawiam longink1.
Kol. Calyx ja miałem to szczęście, że kuzynka moja chodziła do Technikum Chemicznego, i pierwszym moim podręcznikiem była książka pt.Aparaty Przemysłu chemicznego, oraz Technologia Chemiczna, więc mogłem co nieco zaczerpnąć wiedzy jeszcze przed internetem...
Coz drogi Longink1 ja rowniez zaczynalem studia nad gorzelnictwem w czasach, kiedy o internecie nawet Panu Bogu sie nie snilo Rowniez mialem to szczescie, ze czesc rodziny ksztalcila sie w pieknej dziedzinie chemii. Pewne geny sa silnieisze niz inne a ciekawosc co z tego bedzie jest jeszcze silniejsza To do czego doszedlem dzis jest efektem tradycji rodzinnych uzupelnionych umiejetnoscia czytania i przyswajania. Staram sie rozmawiac ze starszynmi niz ja i uczyc sie od nich. Jednoczesnie to czego sie nauczylem wspomagam wiedza zaczerpnieta z podrecznikow a ostatnio z internetu. Wiem, ze to calosciowo smietnik, ale odcedzony, to skarbnica wiedzy Chetnie z takimi "dinozaurami" jak Ty czy Juliusz (bez obrazy, to szacuneczek z mej str.) wymieniam opinie i doswiadczenia a jak oda mi sie wycycac jakies ciekawe ifo, to moj (i innych) zysk Sam zreszta chetnie dziele sie wiedza by psotnicza brac w sile rosla a umiejetnosc "wypalania" trunkow nie zaginela w narodzie
Pozdrawiam Calyx
______________________________________________________________________ Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem
Niejestem znow takim dinozaurem w tym procederze choć jestem trochę już w życiu.
Niekt nie może posiadać ostatecznej wiedzy w żadnej dziedzinie a szczególnie w takiej gdzie bardzo ważne jest doświadczenie.
I ja ciągle się uczę różnych aspektów psotnych i są rzeczy, ktore mnie często zasakują. O ile nie mam wiedzy formalnej w naszej dziedzinie to wałśnie mam taki 'śmietnik' jak mówisz. Trochę tu, trochę tam sporo już z sieci, jakieś książki chemiczne... no i praca w psocie czoła, ale to wszystko nie zastąpi uczciwej rady kogoś bardziej doświadczonego.
J
______________________________________________________________________ Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.
Tutaj, zreszą jak to w życiu, diabeł tkwi w szczegółach. Często najważniejsze są drobiazgi, na które człowiek często nie zwraca należytej uwagi, a później dziwi się że mało nektaru, albo że owszem coś tam leci, ale pić to raczej nie idzie itd. Czesto coś kombinujemy, męczymy się a tu ktoś, powie mądre słowo i nagle okazuje sie że rozwiązanie jest takie proste, że aż dziw że na to sami nie wpadliśmy.
______________________________________________________________________ Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.
@Calux Nie musisz tłumaczyć Swoich zamiarów w pisaniu, myślę, że rozumiem je jasno i dobrze - czytam uważnie. Jeśli mnie ukłujesz w jakiś sposób to zaraz to zauważysz w mojej odpowiedzi więc teraz nie masz powodów do wyjaśniania.
Piszę, że pomimo jakiejś tam wiedzy na dany temat ciągle ma luki i z pasją czekam na nowe wiadomości I! wiele z nich tu znajduję. Mam nadzieję uczyć się oż do końca życia, takie są moje marzenią. Uczyć można się tylko w zasadzie od innych - no chyba że jest się twórcą ale to forum nie jest dla artystów/twórców tylko dla artystow praktycznych.
Pozdr.
J
______________________________________________________________________ Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników