Teraz jest środa, 23 maja 2012, 17:38

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: poniedziałek, 3 maja 2010, 08:47 
Posty: 533
Tematy: 21
Witam. Nie mogę się doczytać info o samym procesie destylacji, kiedy kończymy psocenie? w moim przypadku opis sprzętu: kana 30l, rurka fi 10 1,5m długa chłodnica szklana i już. Sam proces destylacji, Pierwsze pędzenie praktycznie do zera, drugie dolewam wody ok 1/3 w stosunku do destylatu i pędzę sobie nigdzie się nie śpiesząc do ok 30 %, ta partia po dodaniu karmelu jest gotowa do konsumpcji bezpośredniej, pędzę dalej do zera i tą partię niskoprocentowego smrodliwego płynu, zostawiam aby przepędzić osobno jak mi się nazbiera z paru pędzeń. Pytanie: czy sam proces jest ok? czy pędzicie inaczej, kiedy przestajecie?

______________________________________________________________________
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............


Góra
   
 

 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: poniedziałek, 3 maja 2010, 20:21 
Posty: 179
Tematy: 23
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Ja pędzę nastawy owocowe i przy pierwszym tłoczeniu zbieram do 97 stopni i to idzie to drugiego gotowania , a reszta co powyżej 97 stopni zbieram dokąd nie zacznie lecieć mętny produkt.Druga destylacja to już zależy od indywidualnych upodobań

______________________________________________________________________


O tym mowa , o tamtym mowa , a o kielichu ani słowa!


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: piątek, 16 lip 2010, 18:22 
Posty: 31
Tematy: 2
Ja wczoraj pierwszy raz puszczałem psotę w rury mojego szybkowaru i jak przy ok 89 stopniach zaczęło kapać tak zebrałem 100ml, a potem do ok 97 stopni, bo potem przestało coś lecieć.

W efekcie końcowym otrzymałem z ok. 10 litrów grunwaldu następujące butle:
ok. 20ml się narozlewało w całym procesie przez moją niezręczność
78% zlewek 100ml
0,7l psota 68%
0,5l psota 60%
i 0,6l psoty 46%

Wydaje mi się, że chyba jak na pierwsze grzanie to mi wyszło nieźle :) Wiem już, że przesadziłem z drożdżakami, bo śmierdzi dość mocno i muszę przez węgiel całość puścić. Najsłabsza butla śmierdzi najmniej. No system chłodzenia pompka akwariowa + wiadro wody 10l jest za mało wydajny nawet z turystycznymi wkładami mrożącymi 2x1000ml.

Nie wiem tylko czy wszystko zmieszać do uzyskania jednej mocy?

Rozcieńczać wodą chyba nie ma co.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: piątek, 16 lip 2010, 21:26 
Posty: 2835
Tematy: 60
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Zmieszaj wszystko i rozcieńcz do 35%- gotuj potem drugi raz i węgiel może okazać się zbędny.

______________________________________________________________________

Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...



Góra
   
 
 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: sobota, 17 lip 2010, 04:50 
Posty: 31
Tematy: 2
Uszczelnię tylko aparaturę, bo mi uszczelka poszła i zrobię jak Zygmunt radzisz.
Choć dzisiaj zawzięcie testowaliśmy z kolegami pierwsze brykanie i gardła 60% zjarało :). A mówiłem - zróbmy z tego zwykłą czterdziestkę...
Drożdżem trąca mocno i już zapach mnie wnerwia...
Muszę się za całość zabrać jeszcze raz.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: czwartek, 27 sty 2011, 11:06 
Posty: 151
Tematy: 12
zaloguj się aby zobaczyć avatar
No i zabrałeś się, czy nic nie zostało? ;)
Jakie efekty po drugim psoceniu?

______________________________________________________________________
Pozdrawiam,
Kerry
omnia mea mecum porto


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: czwartek, 27 sty 2011, 13:34 
Posty: 31
Tematy: 2
Zlałem wszystko w jedną całość i rozcieńczyłem do ok 45%. Smak zaprawiłem lekko koncentratem rumowym do nalewek (dosłownie kilka kropel).

Straciło smrodek drożdża i ma aromat owocowy, w smaku coś delikatnie jest, ale zupełnie nie przeszkadza. Pije się to jak wodę i klepie odpowiednio do swojej mocy.

Już dawno wypite i nic więcej z tym nie robiłem :)

3 kolejne pędzenia i coraz lepszy trunek wychodzi. Uszczelki poprawione i konstrukcja maszyny też :) Niebawem wrzucę jakieś aktualne fotki po modernizacjach.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Do jakiej mocy pędzimy?
PostPostNapisane: czwartek, 27 sty 2011, 22:23 
Posty: 151
Tematy: 12
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Ja siedzę jak na szpilkach, bo moja cukrówka oporna była, teraz jedynie się klaruje i być może znajdę czas w weekend i to będzie debiut. :) Planuję odrzucić (a właściwie odrzucać - niestety psocenie na raty, garnek 9l) ślepotkę, pewnie z 25ml na każdy wsad, dalej ciągnąć aż nie zacznie być mętne albo procent spadnie beszczelnie nisko, wszystkie raty połączyć, rozcieńczyć i przepuścić to ponownie. Wtedy dopiero większą uwagę przywiążę do mocy destylatu, żeby go jakoś podzielić.
Być może też użyję węgla i maniakalnie wrzucę na 3. gotowanie ;) ale to wszystko się okaże w trakcie, wzrokowo, smakowo no i czasowo w sumie też.

______________________________________________________________________
Pozdrawiam,
Kerry
omnia mea mecum porto


Góra
   
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: