Witam. Nie mogę się doczytać info o samym procesie destylacji, kiedy kończymy psocenie? w moim przypadku opis sprzętu: kana 30l, rurka fi 10 1,5m długa chłodnica szklana i już. Sam proces destylacji, Pierwsze pędzenie praktycznie do zera, drugie dolewam wody ok 1/3 w stosunku do destylatu i pędzę sobie nigdzie się nie śpiesząc do ok 30 %, ta partia po dodaniu karmelu jest gotowa do konsumpcji bezpośredniej, pędzę dalej do zera i tą partię niskoprocentowego smrodliwego płynu, zostawiam aby przepędzić osobno jak mi się nazbiera z paru pędzeń. Pytanie: czy sam proces jest ok? czy pędzicie inaczej, kiedy przestajecie?
______________________________________________________________________ pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............
Ja pędzę nastawy owocowe i przy pierwszym tłoczeniu zbieram do 97 stopni i to idzie to drugiego gotowania , a reszta co powyżej 97 stopni zbieram dokąd nie zacznie lecieć mętny produkt.Druga destylacja to już zależy od indywidualnych upodobań
______________________________________________________________________ O tym mowa , o tamtym mowa , a o kielichu ani słowa!
Ja wczoraj pierwszy raz puszczałem psotę w rury mojego szybkowaru i jak przy ok 89 stopniach zaczęło kapać tak zebrałem 100ml, a potem do ok 97 stopni, bo potem przestało coś lecieć.
W efekcie końcowym otrzymałem z ok. 10 litrów grunwaldu następujące butle: ok. 20ml się narozlewało w całym procesie przez moją niezręczność 78% zlewek 100ml 0,7l psota 68% 0,5l psota 60% i 0,6l psoty 46%
Wydaje mi się, że chyba jak na pierwsze grzanie to mi wyszło nieźle Wiem już, że przesadziłem z drożdżakami, bo śmierdzi dość mocno i muszę przez węgiel całość puścić. Najsłabsza butla śmierdzi najmniej. No system chłodzenia pompka akwariowa + wiadro wody 10l jest za mało wydajny nawet z turystycznymi wkładami mrożącymi 2x1000ml.
Nie wiem tylko czy wszystko zmieszać do uzyskania jednej mocy?
Zmieszaj wszystko i rozcieńcz do 35%- gotuj potem drugi raz i węgiel może okazać się zbędny.
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Uszczelnię tylko aparaturę, bo mi uszczelka poszła i zrobię jak Zygmunt radzisz. Choć dzisiaj zawzięcie testowaliśmy z kolegami pierwsze brykanie i gardła 60% zjarało . A mówiłem - zróbmy z tego zwykłą czterdziestkę... Drożdżem trąca mocno i już zapach mnie wnerwia... Muszę się za całość zabrać jeszcze raz.
Zlałem wszystko w jedną całość i rozcieńczyłem do ok 45%. Smak zaprawiłem lekko koncentratem rumowym do nalewek (dosłownie kilka kropel).
Straciło smrodek drożdża i ma aromat owocowy, w smaku coś delikatnie jest, ale zupełnie nie przeszkadza. Pije się to jak wodę i klepie odpowiednio do swojej mocy.
Już dawno wypite i nic więcej z tym nie robiłem
3 kolejne pędzenia i coraz lepszy trunek wychodzi. Uszczelki poprawione i konstrukcja maszyny też Niebawem wrzucę jakieś aktualne fotki po modernizacjach.
Ja siedzę jak na szpilkach, bo moja cukrówka oporna była, teraz jedynie się klaruje i być może znajdę czas w weekend i to będzie debiut. Planuję odrzucić (a właściwie odrzucać - niestety psocenie na raty, garnek 9l) ślepotkę, pewnie z 25ml na każdy wsad, dalej ciągnąć aż nie zacznie być mętne albo procent spadnie beszczelnie nisko, wszystkie raty połączyć, rozcieńczyć i przepuścić to ponownie. Wtedy dopiero większą uwagę przywiążę do mocy destylatu, żeby go jakoś podzielić. Być może też użyję węgla i maniakalnie wrzucę na 3. gotowanie ale to wszystko się okaże w trakcie, wzrokowo, smakowo no i czasowo w sumie też.
______________________________________________________________________ Pozdrawiam, Kerry omnia mea mecum porto
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników