- ,,Przedgon - Frakcja jednorodna lub złożona, przechodząca w czasie destylacji mieszanin przed głównym składnikiem, ponieważ ma niższą temperarurę wrzenia. - Pogon - to końcowa frakcja przechodząca podczas destylacji mieszanin po głównym składniku. Może być jednorodna lub zawierać wiele składników wrzących wyżej od składnika głównego.,,
Tyle encyklopedia.
Przedgon i pogon to w naszym hobby, pojęcia trochę względne. To co dla jednego będzie już pogonem, dla drugiego nie zawsze. To samo dotyczy przedgonu. A co wy sądzicie o tym? Kiedy według was zaczyna się już pogon, a kiedy kończy przedgon?
______________________________________________________________________ Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.
Ostatnio edytowano wtorek, 31 mar 2009, 00:26 przez mima, łącznie edytowano 1 raz
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: środa, 1 kwi 2009, 13:28
Posty: 1713 Tematy: 73
Ha, brawo Mima za temat! Już dawno nosiłem się z naskrobaniem kilku postów w temacie dzielenia frakcji skraplanej, ale jakoś motywacji nie było. Jednak skoro Mirek temat rozpoczął, to nie wypada nie skorzystać z takiej możliwości. Na wstępie zastrzegam, że moje dywagacje są przeznaczone jedynie dla początkujących psotników (jakim i ja jestem), odnoszą się jedynie do prostych destylacji metodami kociołkowymi oraz nie są podparte żadną fachową wiedzą gorzelniczą (np. z Wilkipedii) a jedynie informacjami wyniesionymi z amatorskiego zgłębiania dziedziny wiedzy zwanej chemią i własnych doświadczeń z destylacji bimbru. Zróbmy wirtualne doświadczenie i wyobraźmy sobie taka sytuację: wstawiamy kociołek z zacierem na gaz, podłączamy chłodnicę, wtykamy termometr w wylot pary i czekamy drapiąc się po jajkach. Po jakimś czasie (po 96 i pół drapnięciach) na termometrze temperatura gwałtownie skacze z 30 do ponad 80*C jednocześnie chłodnica zaczyna wydawać dziwny odgłos gle-gle-gle-gle-gle-gle-gle-klurp-klurp-glu-glu-klurp... znaczy to, że zaczęły się procesy wrzenia-skraplania. Załóżmy, że mieliśmy dobry, 15% zacier, który zgodnie z układem równowagi woda-alkohol powinien zawrzeć (a zatem taką samą temperaturę powinna mieć para) w ok. 91*C. Ale tu zdziwko nas spotkać może, otóż termometr wcale nie wskazuje owych 91 kresek, a jakieś 87-88. Ponadto, zgodnie z układem równowagi, spirytusik skraplany z 15% zacieru powinien mieć jakieś 64%, a tu niespodzianka prawie 80% zasuwa! Co jest? Czyżby nasz zacier cudownie zwiększył moc do 40%??? Może mamy taką genialną aparaturę, co bez żadnych refluksów i zmywaków z mikroporami od razu czysty spiryt robi?? Ech, Panowie, takie rzeczy to tylko w Erze. Nie łudźmy się, to nie termometr, to nie alkoholomierz zawinił. To namieszały właśnie przedgony. Ogólnie przedgony są to początkowe skropliny wypływające z naszej chłodnicy. Ich znaczny woltarz nie wynika z zawartości C2H5OH, ale z dużej ilości różnych innych, bardziej lotnych związków o niskim ciężarze właściwym, przez co areometr głębiej się zanurza dając fałszywe wskazanie. Stąd też biorą się mity o otrzymywaniu czystego alkoholu w pierwszej destylacji. W owym, skapującym w pierwszych chwilach, płynie gros zawartości przypada na lżejsze frakcje wrzące w niższej od alkoholu etylowego temperaturze takie jak: słynny metyl, aldehydy – aceton, czy estry – różne organiczne octany, słowem różne "zmywacze do paznokci". Ciecz spływająca z chłodnicy ma odrzucająco ostry zapach i nie nadaje się do niczego innego jak na nalewkę smakową dla teściowej lub karniaka dla porcelanowego mumina. Właściwie powinno się nazwać ją przedprzedgon, bo nie ma ona w dalszym procesie technologicznym żadnego znaczenia z uwagi na utylizację jego w teściowej lub muminie. Praktycznie ilość jej wynosi ok. 2-3ml na litr zacieru. Myliłby się jednak ktoś, kto myśli, że wraz z upływem czasu nastąpi nagłe przerwanie dostaw takich aromatycznych związków. One będą wciąż obecne w destylacie, lecz ich ilość będzie systematycznie malała. Tu mamy właśnie tytułowy przedgon, który dla przekory i oszczędności klawiatury nazwę Panem Przedgonem. Dla początkującego bimbrownika może być problemem, jak określić czy coś co leci z chłodnicy należy zbierać do galonika celem przekazania do drugiej destylacji, czy umieścić w zlewce, którą dodamy do następnego destylowanego zacieru. Jest to problem typu "mieć ciastko i, jednocześnie, zjeść ciastko", gdyż z jednej strony chciało by się jak najszybciej i najwięcej przekroplić do stanu zacnych 78%, z drugiej nie chciało by się spier... finalnego produktu przez wprowadzenie do niego rozpuszczalnikowych frakcji. Tak naprawdę, to żadne dobre rady ilościowe wujka Dobra Rada tu nic nie dadzą, bo wszystko zależy od zacieru. Jeden zacierek (mówię o owocówkach, a nie o cukrówce, z której doświadczeń nie mam) wymaga odłożenia przedgonu w ilości 300mm na 20L, w drugim można nic nie oddzielać, a jeszcze w innym całość pójdzie do klopa (patrz p.3 posta post273.html#p273 ). Do kontroli i określenia końca przedgonizacji stworzony jest nos oraz, niestety, potrzebna praktyka. Jeśli zapach destylatu zaczyna być trochę miły i interesujący, to uważam, że już czas nazwać go Pan Gon i zbierać do galonika. Uwaga praktyczna: bardzo często w przedgonach zawarta jest większość "olejków eterycznych" odpowiedzialnych za aromat owoców z których powstały, więc szkoda aby je tracić. Z doświadczenia wiem również, że z niektórych destylatów, które na początku miały ostry, deko rozpuszczalnikowy aromat, po upływie roku leżakowania powstawała istna bimbrozja o pięknym smaku, choć na początku nic tego nie zapowiadało. Po prostu reakcje między poszczególnymi składnikami destylatu przebiegają bardzo wolno i na to się już nic nie poradzi. Ale wracamy do naszego doświadczenia. Kociołek hula, chłodnica skrapla, a temperatura stanęła. Nie rośnie tak szybko, jak na początku kapania, kiedy to w przeciągu 5 minut rosła o stopień, czy dwa. Teraz temperatura stabilnie trzyma te 93-94-95*C. Z chodnicy równym strużką płynie ambrozja. To jest właśnie "serce" czyli gon. Destylat o lekkim aromacie. Będzie on płyną jeszcze długo. W pewnym momencie, jeśli grzejemy wciąż z tą samą intensywnością, zacznie spadać prędkość kapania z chłodnicy. Jednocześnie temperatura znów zaczyna szybciej wzrastać. To nadciąga On. Pan Pogon zwany czasem Panem Niedogonem. I tu radę taką dam: pogon smrodkiem nieciekawym zalatuje. Takim smrodkiem przegotowanego zacieru, który nie jest niczym atrakcyjnym. Lepiej za mało odciąć przedgonu z przodu, niż za dużo dać pogonu z tyłu. Mam taką zasadę, że jeśli za pierwszym tłoczeniem (młodego żołnierza) leci mi moc mniejsza niż 30%, to zbieram krople jako pogon, chyba, że wcześniej ciecz spływająca z chłodnicy zaczyna opalizować, bądź zaczyna mieć "mydlany" zapach. Wyznaję zasadę, że jak coś nieciekawego mi kapie, to dalej może wzbogacić tylko następną porcję zacieru, a nie trunek finalny. Kończąc moją dywagację (i w oczekiwaniu na falę krytyki) przedstawię jednak coś dla bardziej zaawansowanych brykantów. Dawnymi czasy Juliusz przedstawił w poście post313.html#p313 zasady dzielenia destylatu
Cytuj:
(...)pociągnę wolno drugi raz, dzieląc gony jak przystoi na części: 3% śmiecia (może zmniejszę bo drugi raz), 17% przedgonu, 57% gonu (czyste serce) i 22% pogonu(...)
Ponadto przedstawić chcę jeszcze coś o rozdziale skroplin w produkcji arcybimbru, czyli koniaku, w której jest mowa o dzieleniu skapniętego dobra dopiero podczas drugiego zatężania: Proces destylacji koniaku dzieli się na 2 części, spełniając w ten sposób warunek tak zwanej "podwójnej destylacji". Pierwsza destylacja metodą "charente" odbywa się w kotłach miedzianych (alembikach typu charentais składających się z trzech podstawowych urządzeń: wstępnego podgrzewacza z którego zacier jest aplikowany do kotła a następnie opary poprzez podgrzewacz – ten od wstępnego grzania - przechodzą do chłodnicy i zostają skroplone) trwa osiem godzin. Podczas tej pierwszej destylacji odpędza się zwykle cały alkohol z wina, otrzymując surowy spirytus o mocy ok. 25-30% objętości. Powstaje wtedy jeszcze nie wykończony eaux-de-vie znany jako "brouillis", jest on tylko częściowo oczyszczony. Przy drugiej destylacji (znanej jako "bonne chaufe"), prowadzonej bardzo wolno, oddziela się frakcje przedgonów i niedogonów zbierając aromatyczną frakcję główną, tzw. serce ("coeur"). Odbiór poszczególnych frakcji dokonywany jest na podstawie cech organoleptycznych. W ten sposób z drugiej destylacji zachowywane jest tylko serce. Przedgony i niedogony przeznacza się do powtórnej obróbki, czyli miesza się często z winem przeznaczonym do pierwszej destylacji. W czasie odpędu zachodzą również procesy estryfikacji. W wyniku dwóch destylacji otrzymujemy zatem produkt końcowy, klarowny już płyn, eaux-de-vie. Drugi destylat osiąga już moc do 72% alkoholu. Z ośmiu litrów wina otrzymuje się średnio litr gotowego destylatu.
W oczekiwaniu na bana, oczekuję postów z wątpliwościami.
Wasz Kuc (dla niektórych kuc).
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: środa, 1 kwi 2009, 14:59
Posty: 506 Tematy: 14
Dzięki Kuc i niech moc będzie z Tobą. Wypracowanie na piątkę z plusem, albo jak to jest obecnie (chyba) na szóstkę. Zadnych niepotrzebnych opisów, sama treść. Jak wydasz książkę, to już zamawiam.
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: piątek, 3 kwi 2009, 16:49
Posty: 716 Tematy: 20
Widzę, że prawie nikt nie kwapi się do podjęcia dyskusji. Nie pojawił się nawet tu najmądrzejszy, co to wszystko wie. Widocznie tego tematu nie zna i chce się troszkę tutaj podciągnąć. No to dawaj.
Podobnież przedgony zawierają, takie substancje jak;
Do tej pory zapychałem siatkę miedzianą (tak jak to widać na zdjęciu) bo, po prostu, ładnie to wyglądało. Od dzisiaj już wiem, że to nie tylko ładnie wygląda ale to jest, to jest... ten... no... kanalizator? O! Katalizator!
Dzięki Mistrzu, bom w obłokach Przedgonów i Ciemnocie żywot pędził.
A tu przykład praktyczny użycia katalizatora miedzianego:
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
Ostatnio edytowano piątek, 3 kwi 2009, 18:04 przez Winiarek5, łącznie edytowano 2 razy
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: piątek, 3 kwi 2009, 17:59
Posty: 716 Tematy: 20
Brawo!!
Mamy tutaj praktyczny przykład zastosowania katalizatora miedzianego.
Oby więcej takich postów kolego winiarek!
Ja jeszcze nie dorobiłem się takiego katalizatora, ale u mnie zastępuje go spirala chłodnicy, która po każdym gotowaniu robi się coraz ciemniejsza, a po przepuszczeniu kiedyś ok. 50 l. destylatu była prawie czarna. Spirala robi się ciemniejsza zwłaszcza po pierwszym gotowaniu. Przy redestylacjach prawie nie zmienia swojego koloru. Spiralę swoją oczyszczam regularnie poprzez zanurzanie w przeznaczonym do tego płynie .
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
______________________________________________________________________ Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.
Ostatnio edytowano sobota, 4 kwi 2009, 09:52 przez mima, łącznie edytowano 1 raz
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: poniedziałek, 6 kwi 2009, 22:23
Posty: 74 Tematy: 1
mima napisał(a):
A co koledzy robią z przedgonami? Zostawiacię na ,, później,, Dolewacie do następnego nastawu? A może jeszcze coś innego z nimi robicie?
Ja osobiście do tej pory przedgony po prostu gromadziłem z myślą, że kiedyś się do czegoś przydadzą, czekały, czekały i się doczekały, użyłem ich do ostatecznego wymycia kolumny filtracyjnej przed pierwszym użyciem. Moim zdaniem cel jak najbardziej "zbożny".
baj de łej, chciałbym widzieć czego kol Mima używa do czyszczenia miedzi z nalotów pozdro
______________________________________________________________________ "...trzeba jeszcze dobry przepis znać, żeby skutek był"
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: wtorek, 7 kwi 2009, 09:14
Posty: 506 Tematy: 14
Gromadż te przedgony, ja też to robię. Można nimi umyć wiele rzeczy w celu odtłuszczenia. Można też zbierać, potem kupić kuchenkę spirytusową i energię częściowo odzyskać. Nie próbowałem, ale na pewno można umyć nimi szyby, dodać do płynu letniego by zmienić go na zimowy. Wlać można do zbiornika paliwowego starszych samochodów, by wchłonął wodę. Pomysłów pewno będzie więcej. A jak uzbierasz tego cysternę, to kupisz auto na etanol czy metanol i jazda za darmo.
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: wtorek, 7 kwi 2009, 09:47
Posty: 716 Tematy: 20
Cytuj:
baj de łej, chciałbym widzieć czego kol Mima używa do czyszczenia miedzi z nalotów.
Było to podawane już dwukrotnie na forum, kolego!
Bogdan.
Cytuj:
A jak uzbierasz tego cysternę, to kupisz auto na etanol czy metanol i jazda za darmo.
Niestety nawet na spirytusie 96%, auto nie pojedzie. Nadal 4% to za dużo wody. Pojazdy jeżdżą na spitytusie odwodnionym ( Chemicznie).
Przedgonów szkoda używać do mycia, albowiem można jeszcze z niego zrobić w 80% dobry destylat. Do mycia mozna natomiast spokojnie używać metanolu. Z niego nie da się już nic zrobić do picia.
______________________________________________________________________ Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.
Tytuł: Re: CO TO JEST PRZEDGON, A CO TO JEST POGON ?
Napisane: wtorek, 7 kwi 2009, 10:23
Posty: 506 Tematy: 14
No to powiedz Mima, jak oddzielasz ten metylowy od reszty przedgonu. Przedgon, mam na myśli to co pierwsze wylatuje z rurki. A jak już będziesz miał tego cysternę, to wodę też łatwo oddzielisz
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników