I koledzy co piszą żeby, pilnować stabilną temperaturę mają zapewne racje.
Przecież tego nie neguję. Dlatego pytam, czemu nie mogę czasem jej utrzymać na stałym poziomie. I tak powoli dochodzimy do rozwiązania. I fajnie.
No to jak OPR, to OPR.
Cytuj:
A to, że mój belferski ton nie odpowiada, no cóż będzie kolega musiał się z tym nauczyć jakoś żyć, gdyż nie zamierzam go zmieniać bo nie tylko mam do tego prawo, ale na tym forum jestem nauczycielem (podobnie jak kilka innych osób), bez względu na to czy się to Koledze podoba, czy nie
Ja mam również prawo do tego, by mi się coś nie podobało. Tylko tak sobie myślę, że skoro grzecznie pytam, to powinienem dostać grzeczną odpowiedź. Albo żadnej, jeśli nie masz ochoty ze mną dyskutować. Jeśli zamiast tego dostaję przez łeb, to oddaję przez łeb i kropka. Bo to niby forma taka uładzona; Kolego, proszę pana...., ale treść arogancka. Trochę nieładnie. Zwłaszcza ze strony "nauczyciela" ! Żaden tytuł (zwłaszcza taki), nie zwalnia z zachowania zasad. No dobra. Dość. Ja proponuję zgodę. Przyjmiesz, dobrze. Nie przyjmiesz, też nie tragedia. Dzieci razem chrzcić nie będziemy
Jerry, ZP to dość wdzięczny instrument do psocenia, choć czasem (zwłaszcza na początku) bywa "trudny" w ustawieniu. Po kilku psotyfikacjach czynności stają się proste, wręcz rutynowe. Regulację i stabilizację przeprowadzasz głownie przepływem wody przez ZP. Kręcenie ogrzewaniem łatwo destabilizuje kolumnę. Czasami destabilizację kolumny może powodować również zmienne ciśnienie wody.
W kilku krokach: -mocne grzanie -gwałtowny wzrost temp. w rurze i skręcasz grzanie do połowy (czasem nawet bardziej) -w tym samym czasie puszczasz mocno wodę przez ZP (tak mocno, że z chłodnicy nic nie kapie) -ten stan utrzymujesz przez ok 0,5h a temperatura powolutku rośnie. -zmniejszasz przepływ wody (delikatniuśko i z wyczuciem) aż z chłodnicy zaczyna kapać (nie lecieć) -temperatura powinna się ustabilizować, wtedy delikatnie podkręcaj grzanie. Bulgotanie w rurze to znak, że przegiąłeś. -tak wyregulowany instrument powinien grać do końca w stałej temperaturze
Przy destabilizacji kolumny zamiast na oślep kręcić wodą i grzaniem lepiej jest przeprowadzić proces od samego początku ze skręconym grzaniem i mocnym przepływem wody przez ZP.
Powodzenia i cierpliwości w nauce grania symfonii Tannenberga
Calyx
______________________________________________________________________ Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem
W kilku krokach: -mocne grzanie -gwałtowny wzrost temp. w rurze i skręcasz grzanie do połowy (czasem nawet bardziej) -w tym samym czasie puszczasz mocno wodę przez ZP (tak mocno, że z chłodnicy nic nie kapie) -ten stan utrzymujesz przez ok 0,5h a temperatura powolutku rośnie. -zmniejszasz przepływ wody (delikatniuśko i z wyczuciem) aż z chłodnicy zaczyna kapać (nie lecieć) -temperatura powinna się ustabilizować, wtedy delikatnie podkręcaj grzanie. Bulgotanie w rurze to znak, że przegiąłeś. -tak wyregulowany instrument powinien grać do końca w stałej temperaturze
No i tak robię!!! Czasem tylko, tak na próbę, czekam aż zacznie lecieć i zbieram 50-kę metylu. Potem skręcam grzanie puszczam wodę i stabilizuję. I mam stałą temperaturę (78,3 -78,4) przez cały proces. I gra wszystko do czasu, jak pisałem, gwałtownego załamania pogody. Chciałem tylko wiedzieć dlaczego mam takie anomalie, skoro wszystko robię tak samo? Teraz już wiem, dzięki Wam, że to nie tragedia i nie trzeba ciągnąć temperatury "na chama" w górę. A te wahania, to z tego ciągnięcia. Dzisiaj właśnie kapie i mam 77,9 na wskaźniku. A skoro przyzwoicie kapie (z rury fi 35mm), to chyba nie zalewa mi kolumny? I nic nie kręcę na oślep (tyle już wiem) . Ma dosyć precyzyjny system. I już go chyba trochę poznałem. No może poza zachowaniem przy niskim ciśnieniu. Aha, jeszcze to bulgotanie. W rurze szumi, ale słychać też bulgotanie (chyba z gara). Ale jakby bulgotało w rurce, to by była zalana, prawda? Dzięki za podpowiedzi Ciągle się człowiek uczy... A niebawem znowu do nauki, bo buduję nowy aparat.
Co do tonu wypowiedzi Kolegi w kierunku Kucyka- bardzo hmm... "nieprofesjonalny".
35mm to bardzo wąska kolumna, łatwo ja będzie zalać- więc dokładnie zdiagnozuj gdzie bulgocze. Na 35mm oceniam maksymalną wydajność na poziomie ~0,45l/h- u mnie na 48mm 0,6-0,7l/h to praca w bezpiecznym zakresie, a 0,9-1l/h to praktycznie granica zalania. Ile Ty wyciągasz?
No i ta 50tka- nie potrzebnie ją odbierasz, bo ona właśnie po to jest, żeby nawilżyć odpowiednio wypełnienie. Spróbuj się powstrzymać przed odebraniem jej.
Kończę belferską wypowiedź, bo i mi się dostanie...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
I mam stałą temperaturę (78,3 -78,4) przez cały proces. Teraz już wiem, dzięki Wam, że to nie tragedia i nie trzeba ciągnąć temperatury "na chama" w górę. A te wahania, to z tego ciągnięcia. Dzisiaj właśnie kapie i mam 77,9 na wskaźniku. I nic nie kręcę na oślep
Wystarczyło spokojnie poczytać to, co chcemy ci wytłumaczyć. Życzę ci więcej spokoju i stałego odbioru >95%.
______________________________________________________________________ SPIRITUS FLAT UBI VULT
W rurze nie powinno nic bulgotać, raczej powinno być słychać lekkie trzaski związane z przechodzeniem krasnali na kolejne półki. One wtedy te spirale rozprostowują.. Może coś tam się po prostu przytkało i stąd zmiany ciśnienia w rurze, ale nie z atmosfery.
______________________________________________________________________ Drożdże najlepszym przyjacielem człowieka.
Kapie jeszcze wolniej. 0,3 - 0,35 l/h. Ale mi się nie śpieszy I nie uważam, że masz belferski ton. Ważne jest nie tylko co, ale i jak mówisz.
Cytuj:
No i było wypominać Kucykowi jego "belferski ton"
Cytuj:
Co do tonu wypowiedzi Kolegi w kierunku Kucyka- bardzo hmm... "nieprofesjonalny".
A co? Może Kucyk to szczupak i ma właśnie okres ochronny? Jak by przyzwoicie odpowiedział, to nic by nie było. A nie " Wrrrr...Napisane było! Wrrrrr". Ale zaproponowałem zgodę. I ludzie powiedzcie mi, czy to jest forum wymiany informacji z dorosłymi uczestnikami, czy Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Jeżeli to drugie, to ja już chyba za stary jestem na takie klocki , Proszę mnie zbanować (tak to się nazywa?) i po herbacie! Jeszcze raz dzięki za rzeczowe i uprzejme odpowiedzi. Jerry
Cytuj:
W rurze nie powinno nic bulgotać, raczej powinno być słychać lekkie trzaski związane z przechodzeniem krasnali na kolejne półki.
Z tym bulgotaniem u mnie to nie tak! Bulgotać nie bulgocze, ale i tak wszystko zagłuszają podskakujące ceramiki i szum grzania.
Ja na początku też myślałem, że trzeba stosować książkową temperaturę wrzenia etanolu czyli 78,3 °C. No właśnie, jak niektórzy słusznie zauważają, temperatura wrzenia jakiejkolwiek cieczy jest odpowiednio zależna od ciśnienia. U mnie na ten przykład temperatura stabilizuje się na poziomie od 77 °C do 77,7 °C w zależności od tego jakie w danym dniu jest ciśnienie atmosferyczne. Wydaje mi się, iż przy ciśnieniu atmosferycznym bodajże 1016 hPa teoretycznie temperatura wrzenia etanolu wynosi 78,3 °C. I w zasadzie temat powinno się zamknąć.
______________________________________________________________________ "Nie ma nic gorszego od ciepłej wódki i zimnej prostytutki."
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników