Wpadłem na pomysł jak zrobić chłodnice do której nie trzeba doprowadzać i odprowadzać wody .Otóż wlewamy do pojemnika ze spiralą wodę (nie do spirali), zatykamy otwory i wkładamy do zamrażarki.Jak woda zamarznie to wyjąć i zacząć destylacje.Chociaż przy większych ilościach trzeba zrobić parę takich chłodnic na wypadek gdy lód się roztopi , a aparaturę zrobić tak, żeby chłodnicę dało się szybko zamienić.Jak myślicie, dało by się tak zrobić, czy odłożyć to między bajki?
Do przełączania można zastosować zawór trójdrożny i szybkozłączki. Mógłbyś też podpiąć chłodnicę do układu lodówki i chłodzić spiralę freonem:).
Pozytywnie zakręcone pomysły ma kolega, jak widzę. Wyobraźnia jest ważna, ale trzeba pamiętać, żeby nie przekombinować.
______________________________________________________________________ "Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."
Przecież tak potraktowana szklana chłodnica pęknie w zamrażalniku... Pomysł jest bez sensu- pary wlatujące do chłodnicy mają nawet po 80, 90 stopni, a lód ma powiedzmy -5. W ciągu kilku minut temperatury się wyrównają. Rozsądniejsze byłoby używanie do chłodzenia np. wody z solą, wcześniej schłodzonej do niewiele ujemnej temperatury. Pozostaje tylko pytanie "po co"? Przecież do efektywnego chłodzenia woda wcale nie musi być zimna na wylocie...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Zygmunt jest trochę dziwny, przecież wyżej pisze, że do pojemnika wlewamy i zamrażamy wodę, nie pisze że ma być szklany. W mojej chłodnicy lód się sprawdza, jest ona z 5 litrowej aluminiowej puszki po piwie, a w środku ma miedziana spiralkę, szkło może pod wpływem różnicy temperatur pęknąć, lub przy zamrażaniu wody. Ja osobiście wrzucam kostki lodu do środka. Jest o tyle dobre, że dopóki lód nie stopi się całkowicie chłodziwo ma 0 stopni. To wiadomo z lekcji fizyki.
Pomysł może i dobry, ale moim zdaniem w tym przypadku całkowity brak regulacji, więc na kolumnie raczej się nie nada. No i problem z wymienianiem chłodnicy. Zimna woda z wodociągu jest ok, można płynnie regulować przepływ, A o zimnych palcach nie wspomnę.
Kol. Kolak Twój pomysł jest bardzo dobry, nie musisz go wkładać między bajki. Od dawna w przemyśle spożywczym mają zastosowanie urządzenia do wody lodowej. Te urządzonka pracują w obiegu zamkniętym. Twój pomysł jest bardzo realny do zrealizowania. Myślę że na tym forum nie ma osób które było by stać na takie cudo, no i pomieszczenie do psocenia też powinno być dość duże. W naszych domowych warunkach jest to zabawa w miniaturyzację.
Kolego Amon, tutaj Koledze Kolak'owi chodziło o chłodnicę "akumulatorową" którą "ładuje" się w dzień w zamrażarce, a nocą oddaje Tobie, co kryje w sobie... Byłaby to alternatywa dla psotników, którzy nie mają w bimbroforownii dostępu do bieżącej wody. Tak na marginesie, to sam stosuję qwazi-chłodnicę właśnie tego pomysłu, gdyż w sprzęcie opisanym w poście post13025.html#p13025 wiaderko wystawiam na noc na dwór aby zamarzło. Wszak wtedy więcej "zimna" zmagazynuję w tej samej objętości wody...
Natomiast próby produkcji wody lodowej były omawiane tu: post5268.html#p5268
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników