...oczywiście do czasu, aż zaopatrzę się w coś większego
Więc jak gdzieś tam wspominałem już, pewnego dnia wpadł mi do głowy pomysł, aby sprawdzić czy w garnkach które mam w domu można coś wypędzić. Potem to forum, próba na wodzie i poszło. tak wygląda cała kontrukcja
Załącznik:
P110510_16.330001.JPG
tak wygląda garnek z nastawem zalanym syropem miętowym:
Załącznik:
P110510_16.320001.JPG
na to stawiam garnek do gotowania na parze z dziurkowanym dnem, a do niego wkładam miskę i trochę skórek z pomarańczy:
Załącznik:
P110510_16.320002.JPG
a na górę daję miskę z wodą, no i wiadomo, para się skrapla, kapie do miski, wodę wymieniam, miskę opróżniam i wszyscy są szczęśliwi ;]
osiągi są takie jakie powinny być. Kilogram cukru, 4 litry wody, pół paczki drożdży, tydzień fermentuje, potem około 1.2 godziny gotowania i literek 50% pomarańczowego trunku jest.
Efekt dwóch gotowań:
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
Kurcze , podobnie zrobiłem i wyszła mi również 50% psota. Tylko nad jedną rzeczą się zastanawam. Wszędzie piszą, że pierwszą 50-tkę trzeba wylewać bo to metanol. Czy koniecznie to trzeba robić w tej metodzie?
Tak, wylewa się pierwszą pięćdziesiątkę, ale przy destylacji około 20 litrów nastawu, przy nastawie 4 litrowym to są tak mikroskopijne ilości, że chyba nikt by sobie tym głowy nie zawracał.
Aby rozwiać wątpliwości pierwszej 50ml to jak robimy wino to też przecież ją pijemy. 2 kwestią jest że w tej metodzie nie ma możliwości podzielenia frakcji Kolejna aspektem jest iż zatrucia alkoholem metylowym niweluje się etylowym. A robiąc i tak taką mała ilość nastawu i nie dodając do niego owoców a tylko cukier wodę i drożdże, metanolu nie ma tam wogóle.
w ciągu jednego gotowania miska napełnia mi się około 3 razy (niestety większej nie da rady wstawić) przez co w trakcie pracy trzeba ją opróżniać, ale bez obaw, straty nie są wielkie, a i można kontrolować zapach.
No mimo włączonego okapu i uchylonego okna trochę czuć więc w czasie produkcji można spraszać tylko zaufanych gości
Dodam jeszcze, że alkohol destylowany w ten sposób (oczywiście tylko i wyłącznie ze sklepowej wódki! w żadnym wypadku nie w wyniku fermentacji sprowokowanej własnymi rencyma) ma zupełnie inny smak niż pędzony na pot stillu. Nie czuć ani trochę tego charakterystycznego bimbrowego posmaku, którego zresztą nienawidzę.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników