Wskaźnik zawartości alkoholu z termometremGłównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Dziewczyno na ludzką logikę to ten nastaw jest już gotowy!!! Przy takiej ilości drożdzy? Tam wynikła mordercza walka o cukier. Destyluj to 3 razy bo goście weselni tak sie porzygają, że na sałatke śledziowa tego nie zgonisz.
______________________________________________________________________ pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............
Ups... Widząc powagę sprawy: 120L i trzy tygodnie do weselicha i zacier nie pracuje, tak spieszyłem z pomocą że nie zauważyłem zakończeń czasowników typu łam Najmocniej przepraszam. Proponuje zaczerpnąć kieliszeczkiem odrobinkę zacieru i zdegustować, jak słodki, to trzeba się tego smaku jak najszybciej pozbyć.
______________________________________________________________________ Gdybyśmy robili to co inni uważają za możliwe ludzie nadal mieszkaliby w jaskiniach.
Boszzzzzzz, nie napisałam, że nie pracuje. Mam obawy, że mogła go zabić temperatura, bo czułam, że w beczce wydzielało się ciepło, czego nie widziałam w 5l baniaczku. Dawałam letnią wodę, a nie zimną. Stoi sobie w szafie przykryte kocami. Nigdy nie robiłam nastawu w bece 120 l i dlatego moje obawy względem temperatury. Zawsze dawałam 10 dag drożdży, 1 kg cukru i 4 l wody i na smak nikt nigdy nie narzekał. Może dlatego, że przepuszczam tylko do 45 procent, a reszta idzie w kibel. Nastaw mam zawsze sklarowany (ok. dwa miesiące) i dodatkowo spuszczany rurką. W garze nie ma grama osadu drożdży. Teraz, czytając forum, będę dawała połowę drożdży zastępując je rodzynkami i jabłkami. Z drugiej strony przepis 1410 nie wziął się z kosmosu, tylko był od wieków stosowany. Wszystko idzie do przodu i przepisy też. Teraz, kolejny raz edytując, muszę przyznać, że spanikowałam, bo przed chwilą sprawdziłam i zacier jest już cierpki w smaku.
Ostatnio edytowano czwartek, 20 sty 2011, 22:16 przez Maciej_K, łącznie edytowano 2 razy
Koleżnko, proszę używać spacji, będzie nam łatwiej się czytało.
Takich parę rad na przyszłość: - robisz nastawy, nie zaciery- różnica mało ważna dla reszty ludzi, a dla nas- gorzelników amatorów- święta - kup cukromierz i termometr- razem wyniesie Cię to 15zł, a unikniesz problemów, - poczytaj na forum o drożdżach, temperaturach i proporcjach, - drożdży piekarniczych używaj do chlebka, pizzy i drożdżówek, a do fermentacji stosuj drożdże dedykowane.
Czy mogłabyś pokazać fotkę sprzętu?
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Jak zauważył Zygmunt niewielka inwestycja w dwa mierniki zwróci ci się natychmiast. Alkoholomierz i cukromierz. Szkoda że nie zagłębiłaś sie wcześniej w pędnicze tajniki, nie musiałabyś w panice szukać pomocy na forum,
Ilość drożdzaków zadana przez ciebie powala konia.. Miło poznać kobietę która zajmuje się tematyką. Poczytaj zanim nastawisz następnym razem. Pozdrowienie i całusek jeśli można.
______________________________________________________________________ pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............
Nie ma się czym chwalić ,bo to najprostszy sprzęt na świecie i do tego zorganizowany przeze mnie.Szybkowar 6l,rurka miedziana,chłodniczka szklana,łączenia silikonowe.Planuję coś bardziej profesjonalnego ,ale zobaczymy
Załącznik:
DSC01058.JPG
Załącznik:
DSC01061.JPG
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
Nad nowym i bardziej precyzyjnym sprzętem pomyślę, już myślę. A tak przy okazji mojej nieuzasadnionej obawy o moją poniewierkę chciałabym podziękować tutejszym forumowiczom za porady praktyczne (jestem betonem starej daty i jak nie sprawdzę, to nie uwierzę). Jeszcze wczoraj po poczytaniu waszego, no i mojego forum, dowiedziałam się, że 1410, to przeszłość. Właśnie w formie eksperymentu dodałam do pięciolitrowego baniaczka cztery litry wody, 5 dag drożdży piekarniczych (początki zmian, proszę o wyrozumiałość), jedno jabłko pokrajane w cieniutkie plastry, 1/3 paczki najzwyklejszych rodzynek, trochę ryżu. Dziś patrzę i zaczyn pracuje, że hej. Mam nadzieję, że połowa drożdży da radę. Mój nastaw zawsze długo stoi, bo klaruje się ok. dwóch miesięcy. Oczywiście nigdy nie mogłam dorobić się zapasów poniewierki, bo... zawsze jest jakaś okazja. A to idę do mechanika (smakosz mojej poniewierki), a to komuś z pracy, a to jakaś impreza w pracy lub w domu. Może dlatego moja ilość drożdży nie była wyczuwalna, bo nastaw stał długo, albo bardzo długo. Zawsze przepuszczam krystalicznie czysty nastaw. Ech, rozpisałam się... Jestem pewna, że dzięki wam moja poniewierka nie będzie zwalała z nóg, a kładła na kolana.
Do twojego sprzętu dobrze by było dodać deflegmator.A nastaw przygotować jak radzi Zygmunt na drożdżach T3. Ja też takich używam i wymiatają nawet cobre 24. Pozdrawiam.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników